poniedziałek, 28 listopada 2011

Graffiti w Polsce 1940 - 2010

To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Nieugięci pacyfiści, wojownicy, anarchiści i rewolucjoniści. Byli młodzi, mieli farby i chciało im się coś wykrzyczeć. Szydzili z tyranii głupoty, sypali piasek w tryby systemu i walczyli na murach o poprawę świata. Przyszło im przeżywać swoje najlepsze lata w epoce komunizmu. Nie mieli jednak zamiaru siedzieć cicho - pluli na system. Pod osłoną nocy, na drżących nogach malowali swoje hasła na ścianach polskich miast. Polscy grafficiarze - potomkowie tych, którzy walczyli w Szarych Szeregach. 

Ostatnio ukazał się album opisujący ich dokonania -"Graffiti w Polsce 1940–2010". Jest to pasjonująca podróż przez 70 lat historii ulicznej twórczości w naszym kraju, od antyhitlerowskich haseł malowanych na murach w czasie II wojny światowej, przez gwałtowny rozwój gatunku, związany z aktywnością artystyczną i polityczną w latach 80., aż po graffiti o korzeniach amerykańskich i twórczość street artową pierwszej dekady XXI w. 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Album Tomasza Sikorskiego i Marcina Rutkiewicza zawiera unikatowy materiał zdjęciowy, przybliża sylwetki najciekawszych polskich twórców nurtu balansującego między spontaniczną, często nielegalną obecnością w przestrzeni publicznej a działalnością prowadzoną z dużym rozmachem, pod patronatem muzeów i galerii sztuki. Ogromna różnorodność i żywotność zjawiska sprawia, że jest to temat niezwykle emocjonujący, świeży i budzący coraz większe zainteresowanie.

Lata 80. XX w. były w Polsce ciężkim okresem przemian politycznych połączonych z upadkiem gospodarki i nędzą, a jednocześnie fascynującą dekadą głębokiej przemiany kulturowej związanej z poszukiwaniem alternatyw i poznawaniu nowych kultur i światów. Graffiti było tego doskonałym wyrazem. 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Powstanie i rozwój sztuki ulicznej na świecie zostały znakomicie udokumentowane, a laury należne jej pionierom dawno rozdane. "Graffiti w Polsce" wywraca tę konstrukcję, pokazując zapomnianych twórców i zjawiska, które za żelazną kurtyną działy się czasem nawet wcześniej niż to, co miłośnicy graffiti uważają za "początek".





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Czołowy polski malarz szablonowy Czarnobyl ujął to tak:

"Banksy robi rzeczy, które artyści w Polsce już dawno temu robili, we wczesnych latach 80. Tyle, że wówczas nie było wokół mediów, żeby to rozdmuchać." 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Jakie były te początki w Polsce? Takie jak zapewne wszędzie - malowanie po murach i wyrzynanie napisów czy cytatów na drzewach. Pierwsze takie malunki pochodzą już z początku XX wieku, autorzy zajęli się problemem, poczynając od okupowanej Polski i walki ulicznej z okupantem niemieckim. 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Nie ma precyzyjnej daty powstania zjawiska zwanego graffiti. Przyjmuje się, że powstało ono wraz z rozwojem kultury hip hopu w Stanach Zjednoczonych w latach 70. Za rok narodzin graffiti artystycznego w Polsce przyjmuje się rok 1970. 

Rozróżnia się graffiti artystyczne i polityczne.
"W graffiti politycznym chodzi zazwyczaj o dotarcie do jak największej liczby odbiorców i pod tym katem wybiera się miejsca. W graffiti artystycznym liczy się nie liczba odbiorców, lecz to, czy dzieło działa. Żeby dobrze działało - musi współgrać z charakterem miejsca i atmosferą otoczenia." 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Tomasz Sikorski w latach 80. wyjechał do Stanów. Od razu porwała go siła tamtejszego graffiti, w większości apolitycznego. Ci nieznani ludzie, którzy malowali po ścianach nie chcieli prowadzić żadnej walki na murach. Chodziło im tylko o przekazanie komunikatu o swoim istnieniu. 






To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Sikorski tak wspomina początki:
"Swoje pierwsze szablony odbiłem na chodnikach Siódmej Ulicy w strachu przed policją i groźbą grzywny (wówczas była to ogromna dla chłopaka z Polski kwota 500dolarów). "

"Kiedy jesienią 1985 wróciłem z kolorowego, rozwibrowanego Nowego Jorku do Warszawy, ponurość i marność jej ulic, zszarzali ludzie, aura beznadziei i smutku były dołujące. zrobiłem kilka szablonów." 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

"Wówczas na ulicach Warszawy nie widziałem jeszcze żadnych szablonów. Nie musiałem szukać pustych ścian, bo wszystkie były gołe, albo świeżo przemalowane, albo z obskurnymi plamami farby po zamalowanych znakach walki politycznej."

"Odbijałem je nocą, samotnie i na drżących nogach, bo żaden z moich kumpli nie odważył się mnie ubezpieczać. Konsekwencje mogły być różne, ale wszystkie przykre: aresztowanie, wyrywanie z ucha kolczyka, pobicie na komisariacie, kolegium, sąd." 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

"Powtarzałem sobie jednak mantrę:
"Mój ojciec jako nastolatek ryzykował życiem, robiąc graffiti antyhitlerowskie w okupowanej Warszawie (...), a ja ryzykuję przecież nieporównanie mniej - w najgorszym razie pobicie".






To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Zdaniem Sikorskiego, najciekawsza, oryginalna część historii polskiego graffiti kończy się po roku 1989 wraz z powstaniem wolnej Polski. Rozpoczął się wtedy zalew nic nieznaczących bazgrołów, chuligańskich wybryków i wulgaryzmów. Była to dzika erupcja poczucia wolności, kiedy ktoś rzucił hasło, że wszystko wolno i nie ma odpowiedzialności. 






To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Tomasz Sikorski (ur. w 1953 r. w Warszawie)
Artysta intermedialny, profesor w Uniwerytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, prowadził m.in. Pracownię Dziekanka, interdyscyplinarny ośrodek artystyczno-edukacyjny ASP i AM w Warszawie (1979-87), pracownię Intermediów na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Zielonogórskiego (1992-2003). W latach 80. wykładał gościnnie w uczelniach artystycznych w USA. Jeden z pionierów polskiego graffiti (1985). Autor około 150 wystaw i pokazów indywidualnych. Wydał książkę „Dzieło sztuki jako koan” (2009). Mieszka w Warszawie i w Górach Izerskich 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Marcin Rutkiewicz (ur. w 1966 r. w Warszawie)
Współautor (wraz z Elżbietą Dymną) albumów zdjęć Polski Outdoor i Polski Street Art, współzałożyciel stowarzyszenia MiastoMojeAwNim.pL, dążącego do rozwiązania problemu inwazji reklam w przestrzeni publicznej, fundator i prezes Fundacji Sztuki Zewnętrznej, dokumentującej i promującej obecność sztuki w przestrzeni publicznej. Entuzjasta polskiego street artu, kurator i twórca galerii Projekt 40/40. Uważa się również za zaginionego ojczyma polskiego clubbingu. 





To, co najciekawsze w polskiej sztuce ulicznej

Marcin Rutkiewicz, Tomasz Sikorski
GRAFFITI W POLSCE 1940-2010 
Publikacja pod redakcją Tomasza Sikorskiego i Marcina Rutkiewicza
27 na 21 cm, 272 strony, blisko 500 zdjęć, oprawa twarda
Wydawnictwo Carta Blanca (Grupa PWN) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz