niedziela, 25 grudnia 2011

Dawniej w Wigilii ważniejszy był opłatek i Pasterka


(fot. AKPA)















Dawniej obchody świąt związane były z większymi przygotowaniami duchowymi - uważa Klara Sielicka-Baryłka z Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Według niej obecnie często głównym punktem Wigilii jest obfita kolacja. 

Jak podkreśliła ekspertka dawniej w Adwencie obowiązywał post i starano się wtedy zachowywać wstrzemięźliwość, natomiast w czasie świąt wyciszenie zastępowały zwyczaje zabawowe, z których z czasem wyrósł karnawał.

Wieczór wigilijny był w tradycji zarówno czasem oczekiwania na dzień świąteczny, jak i momentem przejścia, niepewności, bo - jak mówiła rozmówczyni PAP - Bóg jeszcze nie zdążył się narodzić, złe siły czyhały na człowieka i różnymi zabiegami należało się przed nimi ochronić.

"Większe znaczenie wówczas miały posiłki dopiero w pierwszy i drugi dzień świąt" - powiedziała etnograf i przypominała, że dopiero wtedy można było jeść mięso, które rzadko gościło na stołach.

Esencją wieczoru wigilijnego miało być dawanie, skoro w czasie świąt Bóg daje ludziom swojego syna, a królowie składają Jezusowi dary, to i ludzie powinni wtedy nawzajem coś sobie dawać - powiedziała Klara Sielicka-Baryłka. Stąd, jej zdaniem, w polskiej tradycji wziął się na stole wigilijnym opłatek, którym goście dzielą się składając sobie nawzajem życzenia.

Ekspertka przypomniała, że według tradycji, opłatkiem częstuje się również zwierzęta. Znaczenie miał dawniej kolor takich opłatków - czerwone opłatki dostawały konie, żeby nie dosięgło ich złe oko czy zły duch. Krowom podawano opłatek z dodatkiem ruty, żeby czarownice nie psuły ich mleka, a psom - opłatek z rozgniecionym ziarnkiem pieprzu, żeby były groźne i skuteczniej odstraszały złodziei. Dzieci też niekiedy częstowano kolorowymi opłatkami lub smarowano im opłatki miodem, dorośli natomiast dzielili się tylko białymi opłatkami.

W czasie wigilijnej wieczerzy powinna zasiąść przy stole parzysta liczba osób, a na stole powinna się pojawić nieparzysta liczba dań. Nie bez znaczenia dawniej były też składniki, z których przygotowano wigilijne potrawy. Symboliczne znaczenie miał np. mak jako składnik jakiejś potrawy. "Zawsze sądzono, że mak dawał możliwość łączenia się z zaświatami" - powiedziała Sielicka-Baryłka i wyjaśniła, że może to mieć związek z jego właściwościami usypiającymi. Również potrawy z grzybami znalazły się na stole wigilijnym nieprzypadkowo. "Grzyby są z lasu, który jest tajemniczą, magiczną przestrzenią, o której człowiek wszystkiego nie wie" - wyjaśniła etnograf. Buraki, z których robiono w niektórych regionach barszcz, też miały symboliczne znaczenie - jako że rosną pod ziemią, podziemne siły nie były im straszne. Z kolei orzechy i pszenica miały zapewnić intelekt i dobrobyt.

Rozmówczyni PAP przypomniała, że data świąt Bożego Narodzenia zbiegała się z datą dawnego święta ku czci Słońca. Dlatego, jak zaznaczyła, w obchodach świąt Bożego Narodzenia tradycje religijne łączą się z wróżbami i działaniami, by przebłagać siły przyrody.

W Wigilię np. wróżono sobie, co zdarzy się w przyszłym roku. Kierunek, z którego słychać było szczekanie psa albo z którego wracało echo dla dziewcząt oznaczał stronę, z której nadejdzie ich przyszły mąż. Z kolei w drugi dzień świąt obowiązywał zwyczaj obsypywania domu ziarnem, obwiązywania drzew warkoczami ze słomy czy nawet straszenia drzew, żeby rodziły owoce. Te zabiegi miały zapewnić w nowym roku urodzaj. Przed złymi duchami miały ochronić gałązki drzewek iglastych wieszane pod sufitem, a dla duchów przodków stawiano w czasie wieczerzy wigilijnej pusty talerz.

Warto pamiętać o tych tradycjach teraz, kiedy ważniejsze staje się to, aby w czasie świąt najeść się, napić i dostać górę prezentów - powiedziała Klara Sielicka-Baryłka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz