środa, 2 listopada 2011

Kontrole inwestycji… czyli skąd my to wszystko wiemy?

Zacznijmy od definicj. PL.2012 prowadzi w imieniu Ministra Sportu i Turystyki działania kontrolne, których celem jest sprawdzenie co dzieje się przy realizacji projektów infrastrukturalnych prowadzonych pod kątem wykorzystania ich efektów w czasie Euro 2012.
Nasze zadanie to odpowiedzieć na pytanie „będzie czy nie będzie?” oczywiście z pełnym uzasadnieniem naszych wniosków.
DSC_0048-300x198Proces kontroli prowadzimy od 2010 roku, w czasie którego przeprowadziliśmy 295 kontroli, w tym roku wykonamy kolejne 84 tych spośród inwestycji, bez których ciężko będzie przeprowadzić naprawdę wysokiej jakości turniej, pierwsze pięć miesięcy 2012 również się bez nich nie obejdzie. Podstawowym dokumentem, na podstawie którego działamy jest Plan Kontroli tworzony przez PL.2012, natomiast posiadający pełną akceptację Ministra Sportu i Turystyki, będącego również odbiorcą naszych raportów powstających po każdej z kontroli (skład raportu: opis sytuacji, jej ocena, analiza zagrożeń, wnioski, zalecenia oraz często wiele zdjęć z placu budowy).
IMG_3335-300x200Oczywiście w trakcie opracowania planu bierzemy pod uwagę spodziewany poziom zaawansowania inwestycji w danym momencie czasu, a datę kontroli staramy się dobierać tak, aby nasze spotkanie z kierownikiem projektu odbyło się w kluczowym dla niej momencie. Tym samym możemy powiedzieć o sobie (z uzasadnioną dumą), że jesteśmy jedyną organizacją w Polsce, która posiada aktualne informacje na temat stanu realizacji każdej z objętych kontrolą inwestycji.
Teraz odpowiedź na pytanie dlaczego się tym zająłem. Kiedy postanowiłem w 2009 (z perspektywy projektu – prehistoria) znaleźć dla siebie kolejny ciekawy i rozwijający temat zawodowy, moją uwagę przyciągnął projekt przygotowań do Euro 2012. Wcześniej przez wiele lat zajmowałem się projektami polegającymi na zbieraniu i przetwarzaniu informacji w celu rozwiązania konkretnych problemów w firmach gdzie pracowałem lub swoich klientów (wielu z nich zajmowało się infrastrukturą). Po pierwszych spotkaniach w PL.2012 okazało się, że jest zapotrzebowanie na wprowadzenie podobnego procesu w ramach przygotowań, co też dzięki pełnej poświęcenia postawie moich koleżanek i kolegów ze Spółki udało się zrealizować (pozwolę sobie wykorzystać tę okazję do powiedzenia wszystkim zaangażowanym i wspierającym „dziękuję i proszę o jeszcze”).
IMG_6244-300x199Przejdźmy na poziom operacyjny (podbudowa strategiczna już była) – na czym to polega. Przede wszystkim dużo czasu spędza się poza domem podróżując na spotkania z przedstawicielami organizacji prowadzących poszczególne projekty, wyrusza się wcześnie rano a wraca zwykle późno w nocy, ilość przebytych kilometrów idzie w dziesiątki tysięcy (na początku próbowałem liczyć ale się poddałem) ale efekty mówią, że warto. Zwykle naszym kontrolom towarzyszy wizyta na placu budowy, właśnie tam można zobaczyć jak naprawdę zaawansowany jest projekt (często przydają się służbowe kalosze). Po powrocie do biura analiza tego co zobaczyliśmy, raport, uzupełnianie danych w module kontroli systemu PPM i karcie projektu. Zdjęcia lądują na dysku wspólnym. Po pełnej akceptacji raportu informacje w nim zawarte, jak już wspominałem, trafiają do Ministra Sportu i Turystyki. Ciężka, męcząca, odpowiedzialna praca ale niezmiernie ciekawa, szczególnie wtedy kiedy trafia się w miejsca gdzie powstają nietypowe obiekty, które służyć będą wielu kolejnym pokoleniom.
Garść ciekawostek na koniec:
• Najbardziej nietypowe znalezisko na budowie – przedwojenny kamień graniczny nad Ślęzą na terenie inwestycji „Budowa połączenia Obwodnicy Śródmiejskiej z portem Lotniczym – etap I” – uparcie dopytywałem się o jego losy w trakcie kolejnych kontroli
• Najdłuższa trasa – Gdańsk – Warszawa w lutym 2010 – 10h jazdy w ciężkich zimowych warunkach
IMG_5485-300x199• Najbardziej nietypowe odwiedzone miejsce – wnętrze mostu na Wiśle w ciągu A1 (chociaż to akurat nie była kontrola) – oddanie 14.10.2011
• Absolutnie nowe doświadczenie – przejazd w kabinie lokomotywy na trasie Warszawa Centralna – Katowice – Wrocław Główny – Poznań Główny – Warszawa Centralna – 952 km, start około 6:00 koniec po 13h – cel zapoznanie się ze stanem linii kolejowej
• Najbardziej nietypowa odwiedzona budowa – Odwodnienie terenu pod stadion „Arena Bałtycka” w dzielnicy Gdańsk-Letnica – prawie mały tunel metra (drążenie tarczą TBM) i jedyna inwestycja w ramach przygotowań, której realizacja wymagała uzyskania zgody na wznoszenie budowli na obszarze dna morskiego
• Najtrudniejsza rozmowa w ramach procesu kontroli – na warsztatach z zarządzania projektowego na WSE im. Tischnera w Krakowie – studenci byli bezlitośni i bardzo dobrze
• Najostrzejsze rozwiązanie zastosowane przez inwestora wobec wykonawcy – harmonogram dzienny (!)
• Projekt przy którym musiałem się najwięcej „doszkolić” aby właściwie zrozumieć o co w nim chodzi – budowa instalacji DVOR/DME w ramach projektu „Rozwój infrastruktury państwowego organu zarządzania ruchem lotniczym”
• Straty własne – przysłona w obiektywie aparatu – ilość wykonanych zdjęć ją po prostu wykończyła

Boski przysmak kultury dania

Golonka, moja miłość


Golonka to taka część wieprzkowego cielska, którą albo się kocha bezgranicznie, albo się nienawidzi po grób. Inaczej się nie da. Ja należę do tej pierwszej grupy, acz miłość owa ewoluowała przez lata od delikatnego zauroczenia, przy pierwszych, nie zawsze udanych próbach, aż po dzisiejszą miłość absolutną.
Przepisów na golonkę przerobiłem już całe multum. Zaczynałem tradycyjnie, od gotowania, niestety kończyło się to albo maksymalnym rociapkaniem mięsa, albo jego okrutną łykowatością. Po jakimś czasie opanowałem tą, wcale nie łatwą, sztukę przygotowania (obgotowywania) goloneczki. Napisałem obgotowywania, ponieważ jest to często wstęp do dalszej obróbki, czyli pieczenia, ale o tym może kiedy indziej. Dzisiaj będzie o innej, równie ważnej czynności, czyli peklowaniu.
Peklowanie do łatwych nie należy, ale przy leciutkim zacięciu wszystko musi się udać. Do przygotowania tej wersji potrzebujemy: 2 niewielkie golonki (chyba, że mamy liczną rodzinę/grono znajomych to więcej i większe), 2 1/2 szklanki wody, kilka liści angielskich, kilka ziaren ziela angielskiego, łyżeczkę pieprzu (całego), pół łyżeczki ostrej papryki w proszku, łyżki majeranku, 2 – 3 ząbków czosnku, 2 łyżek soli peklowej (do dostania w każdym większym supermarkecie) i kilku łyżek zwykłej soli, a do gotowania porcję włoszczyzny bez kapusty, czyli marchew, pietruszka i seler.
Wodę wlewamy do garnka, wsypujemy przyprawy, bez czosnku i soli, stawiamy na gaz i po zagotowaniu zmniejszamy ogień i „pyrkamy” jeszcze 15 – 20 minut, po czym zdejmujemy z ognia i studzimy. Kiedy zaprawa się przygotowywuje, myjemy i opalamy golonki (no chyba, że ktoś lubi wersję extrim, czyli owłosioną) i dziabiemy widelcem do pieczeni, a to w celu lepszego wniknięcia macerki do środka mięsa. Nacieramy porządnie solą i połową soli peklowej, po czym odstawiamy na mniej, więcej 30 minut. Do wystudzonej zalewy dodajemy resztę soli peklowej i pokrojony w plasterki czosnek, układamy golonki w naczyniu (najlepszy jest kamionkowy ganek, ale równie dobrze może być spory szklany słój, lub naczynie ze stali 18/10), zalewamy macerką, obciążamy, np talerzykiem i odstawiamy w chłodne miejsce na 4 do 5 dni, odwracając je dwa razy dziennie. Tu drobna uwaga, na powierzchni lubi się robić brzydki kożuch. Nie ma się czym przejmować, tak się robi i już, wystarczy go zdjąć, a w razie lekkiego ubytku zalewy, dodać odrobinę przegotowanej wody. Ja robię takie rzeczy w maceratorze podciśnieniowym, bo raz – robi się dużo szybciej, dwa – nie tworzy się ów wspomniany kożuch.
Teraz czynności końcowe, czyli rzecz najprostsza i najprzyjemniejsza. Goloneczki wyjęte z macerki, trzeba dokładnie opłukać z przypraw i wstawić na co najmniej godzinę do dużej ilości zimnej wody. Jeżeli są duże czas „odmaczania” zwiększamy nawet o godzinę. Po tym czasie wsadzamy golonki do garnka, zalewamy wodą, ja dodaję jeszcze liść laurowy, ziele angielskie, majeranek i, czasami, kilka ziaren jałowca, stawiamy na gaz i gotujemy do miękkości. Tu czas jest trudny do określenia, ja robię to na „oko”, sprawdzając po godzinie miękkość skórki. Kiedy widelec „wchodzi” z lekkim oporem, dodajemy obraną włoszczyznę i gotujemy jeszcze około pół godziny.
Potrawa jest właściwie gotowa do podania, w towarzystwie chrzanu i musztardy, ale odkryłem, że jeżeli tak przygotowaną golonkę wystudzimy w wywarze, a potem ją powtórnie w tym wywarze przygrzejemy, jest o niebo lepsza. Więcej, taką golonkę można podać na zimno, po wyjęciu kości i pokrojeniu na plastry z powodzeniem może „robić” za doskonały dodatek do kielonka.

wtorek, 1 listopada 2011

Na końcu czasu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ
co odnajdę na końcu czasu?

na końcu czasu jest
ogromne jezioro
o krystalicznej toni nad którą
uwijające się anioły
białymi skrzydłami zdejmują
brudną pianę ludzkich nieprawości

na końcu czasu jest
palmowy zagajnik
z zielonymi arkadami
gdzie figlują rajskie ptaki
a wędrujący Oddech Pana
spija kryształowe drobiny dobroci

na końcu czasu jest
trzcinowa chatka
z widokiem na wieczorne zorze
mała ale przytulna
wystarczy mi na
wieczność

LISTOPADOWE REQUIEM

ZACHOWAJ ARTYKUŁ
Drzewa jak kościół gdzie zbito witraże...w którym się echo żałobne kołacze...
 

Drzewa jak kościół gdzie zbito witraże
W którym się echo żałobne kołacze
Wiatr w poczerniałych gałęziach przycichł
I ponad nami cichutko dziś…płacze…

Świece szeptają nad wzgórkami grobów
Wśród lasu krzyży o naszej pamięci
Ponad głowami cieniami się chwieją
W długim pochodzie wszyscy nasi święci

Poprzez listopad z mroku dziejów idzie
Milczący pochód tych co strzegli Polski
Którym zabrakło stopy drogiej ziemi
Gdy umierali od śmiertelnej troski

I wstają z ranami od kul i od słów
Przebudzeni ciepłem naszej miłości
I patrzą przez jasne źrenice zniczy
W długich bandażach naszej czułości

Opowiadają o niełatwych drogach
Które ich wiodły poprzez polskie dzieje
I o miłości mocniejszej niż śmierć
Która wracała z rozpaczy nadzieję

Szeptają czule o Bogu i wierze
O Białych Orłach i gniazdach Ojczyzny
O zapomnianych zagonach pamięci
Po których błądzą duchy ojcowizny…

Przez dramat kresów… zdradę i milczenie
Gorycz Wołynia Wilna oraz Lwowa…
Przez łuny krwawe w których ciągle płonie
Niewypłakana żałość narodowa

Idą cieniami przez polskie katownie
Przystają z drżeniem pośród miejsc pamięci
By nam przypomnieć…byśmy pamiętali
Dlaczego byli w Ojczyźnie wyklęci

                         Idą złączeni…kaci i Ofiary…
Przez mrok i pamięć…milczenie i ból…
Przez łzy najbliższych i popiół historii
Różaniec złożony ze śmiertelnych kul…

Przez pamięć powstań każdą z naszych myśli
Która się w mroku cicho z płaczem zbliża
Przez gorzką Czarną Wiosną pod Smoleńskiem
I morze znicze na Przedmieściu Krzyża

Co się kołysze wciąż w naszej pamięci
Nad zniewolonym przez nieszczęście krajem
Pod gwiazdą bólu złotą i czerwoną
Pod cieniem Krzyża gdzie Naród przystaje

By zebrać siły do walki o wolność
Bez przymiotników biały czy czerwony
Jesteśmy wszyscy przecież równi królom
Pod wspólnym znakiem Orła i korony

Gdy los układa wszystkich ręką czasu
I Anioł śmierci równość wypisuje
Wśród brzóz i krzyży tablic i pomników
Gdzie się jedynie pamięć żywych snuje

Tym co już doszli w Imię Twoje
Prosimy wieczne daj odpoczywanie
Niech wiekuistym cieszą się pokojem
U Twego tronu Najjaśniejszy Panie !

I my idziemy zaplątani w smutek
Co nam się wplata znakiem w srebro skroni
Jeszcze wierzymy że wielu przed nami
Nim nas dosięgnie chłód śmiertelnej dłoni

Drzewa okute światłem jakby miedzią
Wychodzą z mroku drżącym korowodem
Przysuwam dłonie do płomienia świecy
Listopad ciągnie przejmującym chłodem…

Przez naszą pamięć z syberyjskich dali
I nasze drogi…przez Nieludzką Ziemię
Która do dzisiaj gdy wrastamy w brzozy
Budzi w nas trwogę i w koronach drżenie

Tu się spotkamy w ciszy i milczeniu
Gdzie kruche ciała wrosną w czas i drzewa
Tu nam wiatr będzie przez całą wieczność
L I S T O P A D O W E   R E Q U I E M
Śpiewał…




To(już) nie jest Bajka czyli jak umiera kultura.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ
W Ministerstwie Kultury jest Departament Narodowych Instytucji Kultury który nadzoruje instytucje kultury z obszaru teatru, muzyki, plastyki oraz instytucje filmowe.Jest także Biuro Audytu Wewnętrznego i Kontroli powołane do kontroli resortowych.


Warszawski kino–teatr Bajka został zamknięty bez żadnej zapowiedzi, a spektakle odwołane. Grzegorz Biskupski prezes zarządu teatru zniknął, a razem z nim pieniądze  z biletów. Do kontaktów z mediami Grzegorz Biskupski wyznaczył swojego przedstawiciela. Radca prawny Teatru Bajka Michał Brach powiedział, że kłopoty placówki zaczęły się w ubiegłym roku, kiedy ogłoszono żałobę po katastrofie smoleńskiej. (http://tvp.info/twoje-info/teatr-bajka-zamkniety-pieniadze-zniknely/5544519)
Czy to nie bezczelność twierdzić iż winnym przekrętu jest katastrofa smoleńska czyli wiadomo kto ?

 Katarzyna Skrzynecka i Stefan Friedmann napisali na facebooku:
"Większość aktorów i pracowników teatru nie otrzymywała swoich pensji niemal od początku 2011 roku. A niektórzy - podobnie jak ja - ostatnie należne za swą pracę wynagrodzenie otrzymali we wrześniu 2010 roku. Każdego miesiąca graliśmy kolejne spektakle przy pełnych salach. zaległości finansowe nie zostały dopełnione do dziś, a teatr został zamknięty do odwołania. Wielomiesięczne wpływy ze świetnie prosperujących przedstawień zniknęły bez śladu wraz z odpowiedzialnym za tę defraudację Grzegorzem Biskupskim - pełnomocnikiem Teatru Bajka. W tajemniczych okolicznościach ukrócona została wszelka możliwość skontaktowania się z teatrem i wyjaśnienia sytuacji" - tłumaczyła Katarzyna Skrzynecka.
Wcale mi ich nie szkoda.Dorośli ludzie a żyli jak w bajce. Dosłownie i w przenośni.
Od kiluknatu miesięcy nie otrzymywali wynagrodzenia i grali ? A z czego żyli ? Jeden z komentatów w necie napisał:
"Tyle teraz teatrów się porobiło, a to w piwnicy, a to na piętrze, a to u kuzyna w stajni, więc wyjdą na swoje, a ponadto są jeszcze prywatne występy w Rezydencjach u Nowobogackich." Inny napisał że swój okradł swoich. Jeszcze inny : "Bez przesady z tymi "gwiazdami"... Zatańczą i pobłaznują w TV - wyjdą na swoje.Szkoda całej reszty - normalnych, uczciwych ludzi".


 Istotne jest co w praworządnym kraju robią liczne organy które powinny takiemu szwindlowi zapobiec.Ktoś tego dyrektora powołał, więc ktośgo nadzoruje. Co robi w tej sprawie Policja,prokuratura? Rozumiem, że do tej pory nie zrobiła nic podobnie jak niejaki Zdrojewski, podobno minister od kultury. Nie zrobili nic.
I jeszcze słowo o aktorach którzy uważaja że:"To było żerowanie na honorze aktorów. Jeśli widzowie przychodzą do teatru, to aktor nie ma sumienia nie wystąpić, bo widzowie nie są winni". Przyznam szczerze ,że o honorze aktorów to słyszę po raz pierwszy.Honorowość to rola która wszyscy z wielkim zaagażowanien grają zwlaszcza  wówczas gdy stoją koło znanych polityków. Później, gdy są już zbyteczni, kończą w domu starego aktora.
Czas aby wydorośleli.
PS."- Wszczęliśmy dochodzenie w tej sprawie - poinformował w poniedziałek rzecznik śródmiejskiej policji asp. sztab. Tomasz Oleszczuk. Stołeczna policja prowadzi postępowanie w tej sprawie pod kątem art. 286 Kodeksu karnego. Stanowi on: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd (...) podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu".